Wpisy
dziś w pracy żegnaliśmy koleżankę odchodzącą na emeryturę. mądra, ciepła babeczka. szkoda. piękne było to jak wiele osób przyszło do niej, jak obsypano ją prezentami. i to takich wymagających zorganizowania się . cóż, tak jest gdy ludzie są po prostu dobrzy.
A propos dobrych ludzi... mój, niestety nadal, małżonek przyszedł piany i skupiony na tym, żeby mi przypiec. doprowadza mnie do szału. najchętniej stłukłabym go. wątpię by coś powstało z tego, tylko wyrzuty sumienia. moje.
potrzebuję małego kopa, który sprawi, że zacznę realnie dążyć do rozwodu. on się nie zmieni, bo taki jest. nienawidzę. boję się szarpaczki, przepychania, potrafi być podły i wredny.
jutro dzień. trzeba się wyspać - melatonina. córuś z randki wraca. :) mam nadzieję, że udanej.
jeszcze farma dla odmóżdżenia, wstęp do spania.